niedziela, 7 maja 2017

Zjawa

o-Hi-o. 
Dwa miesiące temu napisałam ostatniego posta.
Przez dwa miesiące znowu zaszły we mnie zmiany. A myślałam, że przestaję się rozwijać. Myliłam się.
Pozbyłam się czerni z moich uczuć.
Świat, zamiast być czarnym, jest szary. Tak, jest ze mną lepiej.
Jestem bardzo zmęczona większością rzeczy. Rzeczy, które kiedyś pragnęłam, bądź nadal pragnę, ale ich nie zdobędę. Rzeczy? To pragnienia niematerialne. Pragnienia ducha.
Otacza mnie nuda i bezsens tego świata. Po mojej głowie wciąż chodzą pytania pokroju "po co żyjemy?" lub "jaki sens ma moje własne życie?". Mam jakieś odpowiedzi, a raczej ich szkice. Szkice to wciąż nie są gotowe obrazy w ramach na ścianie muzeum. Tak jak dziecko nie jest nastolatkiem, a nastolatek dorosłym. Te odpowiedzi na pytania zapewne dojrzeją wraz z biegiem mojego życia.
Z biegiem czasu i wypełniania tego Hollow Vessel.
Puste naczynie. Człowiek jest pustym naczyniem, które dojrzewa [naczynie dojrzewa... odczep się od mojej logiki, okej?] i w międzyczasie wypełnia się. Życiem, czasem...
Klepsydra. Dolna część klepsydry. To do niej sypie się piasek. Powoli. Górna część pustoszeje. Czas powoli nam dawany zamienia się we wspomnienia. Czas jest piaskiem na górze, wspomnienia dymem na dole. Może to jest na odwrót? A my jesteśmy szyjką, samym środkiem między tymi dwoma.







 Ta, czasem mnie najdzie na lalki. Ale wiesz, czuję żółć w gardle na myśl o tym, że za moment znów zacznę Cię zapewniać, że odrestauruję bloga.
Muszę nauczyć się pisać to, co naprawdę myślę. Straszna ze mnie ameba, skoro do tej pory jeszcze się nie nauczyłam pisać dokładnie tego, co gra mi w duszy.
Szczerze mówiąc, piszę tego posta od tygodnia. I to, co pisałam tydzień temu już zarosło jakimś fałszem. Co ja mam w tej głow... Nieważne.

While every breath just slips away
I watch the hours fade away ["Step Down" - Leader]


Heather

poniedziałek, 20 lutego 2017

Jak myślisz, to śmierć czy odrodzenie?

HeY.
Nie zbierałam się do napisania kolejnego posta.
Nie zamierzałam tego robić.
Targa mną niechęć do takiej czynności.
Opuściły mnie chęci do odpalenia Bloggera.
Bo i po co?
Ale muszę się do czegoś przyznać; ten blog jest dla mnie ważny. Lalki, rysowanie, pisanie... TO WSZYSTKO JEST DLA MNIE WAŻNE. Dlatego właśnie postaram się w czasie bliskim się tym zająć.
Nie zaniedbałam swoich pasji.
Pomimo tego, że przez pewien czas miałam problem z rysowaniem. Wtedy zaczęłam dużo czytać. I nie żałuję. Mam w głowie pomysły na opowiadania... Ale nie mam motywacji, by je spisać w całość. By skonstruować z nich coś więcej niż tylko szarawy zarys. Ale spróbuję przełamać te bariery. Przewrócić.

Postaram się, by mój blog był bardziej innowacyjny. Przeleję tutaj jakąś cząstkę siebie, która pozostanie tu na zawsze. Zostanie po mnie jakiś ślad.

Przeleję tu swoje prawdziwe uczucia. A moje prawdziwe uczucia są czarne. To nie jest w żadnym wypadku oryginalne. Czuję się jak jakiś pieprzony emo. Mawiają tak o mnie; "ta emo". To, że ubieram się na czarno, bądź inny ciemny kolor, jeszcze o niczym nie świadczy. Kocham niemal każdą "moją" rzecz, która czyni mnie oryginalną.

Odkąd poznałam pewną piosenkę, w której to "pytanie" jest zawarte, zadaję je sobie cały czas. Cały czas, kiedy myślę, że w moim życiu zaszła jakaś zmiana. Że mnie, która była przed zmianą, już nie ma.

Proszę bardzo, oto mój śliczny plakat. Tak serio, to jest przeciętny. Może poniżej "przeciętny". Ale pytanie "To śmierć czy odrodzenie?" niekiedy wierci mi dziurę w głowie. (właśnie ogarnęłam, że z tych literek da się spokojnie ułożyć "Heather", ale jestem bystra!)

Właśnie tak. 
Ten post nie będzie długi i wymuszony. 
Na wszystko mam czas. 
Zapraszam na mojego Instagrama.


Pozdrawiam, 
Angela Heather.
 

niedziela, 25 grudnia 2016

BOŻE NARODZENIE

HeY!
Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ŻYCZĘ KAŻDEJ OSOBIE, KTÓRA TO PRZECZYTA, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, ZDROWIA, SZCZĘŚCIA I SPEŁNIENIA MARZEŃ.



A więc, skoro są święta, wykonałam parę tematycznych fotografii i edycji.
Zapraszam.



 Widząc te zdjęcia czuję klimat Wigilii, mnie się on mniej więcej tak jawi. 
Kojarzy  i się z lampeczkami, "ciepłą ciemnością" i radością. 


A tu zdjęcia, które obrazują moje poczucie Bożego Narodzenia.


Mam nadzieję, że ktoś cokolwiek poczuje...

  
Boże Narodzenie kojarzy mi się z zimnem. Sam dzień jest bardzo przyjemny, ale za oknem widzę śnieg, który sprawia moim oczom jeszcze większą radość. 
Piszę to właśnie w Boże Narodzenie i śniegu nie widać, nie słychać... A dzień aż tak fajnie się nie zapowiada... 


Szkoda.



 Dodatkowo moja edycja w PicsArtach...

I na zakończenie, CHOLERA, PRZEPRASZAM ZA WULGARYZM, ALE MUSIAŁAM TO TUTAJ UŻYĆ, mój kotek. 
Yume. 
Yumesia.


+to samo kociszcze w starciu z lampeczkami XD

 




JESZCZE RAZ WESOŁYCH ŚWIĄT 
POZDRO 

piątek, 16 grudnia 2016

W lesie

Oto jest, zjawiła się. 
Olśniło ją, przyszedł do głowy pomysł.
By włączyć Bloggera. 
Zdjęcia przerzucić. 
I je zademonstrować. 
Ten tydzień nie był taki łatwy, jak by się zdawać mogło. 
Czas ucieka. 
 
I see the clock upon the wall
And watch the minutes start to fall
While every breath just slips away
I watch the hours fade away

I WATCH  THE HOURS FADE AWAAAAAY! 

Godziny bledną. 
Bledną. 
Minuty spadają. 
Jak liście czerwone.

 
Podobają jej się rumieńce Walerii.
Walerii? Dziwny miała gust.
Nikt chyba nie zwraca, poza nią samą, uwagi na imiona jej kukieł.
Ona nie wie, czy ją to obchodzi, czy też nie.
Zaczęła się zastanawiać, dlaczego z taką łatwością porusza się po labiryncie swojej duszy, a nie potrafi określić czy ją coś takiego obchodzi.
Chyba wie: trochę obchodzi.

Słucha muzyki, jeden kawałek.
Non stop.
Prawdziwa obsesja, taka jak ta, dawno jej się nie zdarzyła.
Pogrąża się w dziwnych myślach.
Czas kontynuować.



Zima. 
Znowu.
Czy jej chciała?
Ona na to cznia.
Nie liczy się otoczenie, jeśli nie ma wpływu na jej wnętrze.
Ale zima ma.
Zima, miesiące, ich dni...
Przypominają.
 Pisze to i czuje znużenie.
Zmęczenie.
Na twarzy pojawiają się rumieńce.
Myśli o świętach.
Końcu roku, który nieubłaganie nadciąga. 
To będzie wyrwa w środku.
To będzie zakończenie pewnego okresu czasu.
Długiego okresu czasu.
Samo zakończenie będzie przymusowe.
Ona chyba tego nie chce.
Ale musi się dostosować.
Albo wygrać.
Zobaczy jeszcze. 

Kończy tego posta.
Czuje się wolna.
Coś innego.
Innego.


Zamierza rysować.
Dalej rysować.
Jak każdego dnia.
Wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie ją buduje.
Chce więcej wygranych.
Będzie ćwiczyć.
Walczyć ze słabościami.
Nie stanie w miejscu.
Nie cofnie się.
 
 
Zamierza tworzyć.
 
 
 
 
 
Angela Heather